Bursztyn i Bałtyk

Są i tacy, którzy twierdzą, że bursztyn leży na dnie Bałtyku bądź Zalewu Wiślanego, że mozaiki bursztynowe od samego początku zostały obłożone klątwą nie tyle morza, ile rybaków, którym kazano poszukiwać masy bursztynu na jej tworzenie. Wiadomo także, że pierwszy jej twórca Gotfryd Wolffram – nadworny artysta króla Danii Fryderyka IV – poleci! królowi Prus swego snycerza, ale cena za usługi artystyczne okazała się tak wysoka, że kazano dokończyć pracę nad komnatą innym artystom. Praca nad komnatą przeżywała załamania, bo w Prusach z powodu kryzysu finansowego podwyższono opłaty dzierżawne za korzystanie z placów na wybrzeżach pruskich. Gdańsk, a następnie Lubeka, Słupsk i Królewiec wymówiły umowy dzierżawne. Fryderyk I sprzedawał więc bursztyn na licytacjach. Dawne umowy z poławiaczami bursztynu zostały także unieważnione. Poławiacz wcześniej otrzymywał za kilogram bursztynu – kilogram soli, a po unieważnieniu niewiele ponad 2 g srebra. Kilogram soli kosztował wówczas od 5 do 7 gr. Cena za bursztyn wzrastała. Zaostrzano sankcje za kombinacje wokół jantaru – jak za czasów krzyżackich.

Królewiec był znanym centrum obróbki jantaru i dlatego niemieccy specjaliści od przechowywania i konserwacji bursztynu uznawali, iż im przynależą wszelkie dzieła sztuki ze złocistej żywicy. A że nad komnatą ciążyło fatum od samego początku, znajdujemy i takie relacje, które sugerują że aby owemu fatum zadość uczynić komnata spłonęła w królewieckim zamku w wyniku nalotu. Część historyków sztuki godziła się z tak fatalistycznym zakończeniem dziejów bursztynu pochodzącego właśnie stąd – z wód wokół Półwyspu Sambijskiego.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>