Bursztyn z chóru ziemskiego

Ach, te korale – to właśnie one podobno przyciągały nie tylko spojrzenia, ale i gorące męskie uczucia, jak tu się obejść bez talizmanu miłości, który odpowiednio użyty może zniwelować, a przynajmniej ograniczyć złe moce astralne i ludzkie nienawiści, zazdrości, chęć do czynienia zła bliźniemu. Pokochajmy tedy korale, te prawdziwe i malowane na starych i nowych płótnach, a przyniosą nam szczęście.

Bursztyn z chóru ziemskiego rugim klejnotem chóru ziemskiego jest bursztyn. To nie tylko piękny kamień, ale żywy obraz Słońca – bywa złocisty – jak promienie w środku lata, mleczny – niczym tarcza przesłonięta mgłą, czerwony – jak Słońce zapowiadające wiatr na dzień następny, brunatny – jak ponure Słońce pustyni podczas burzy piaskowej. Podobno rzadki czarny bursztyn odnaleziony niedawno powstał w taki sposób, że w drzewa żywicodąjne uderzył ongiś piorun, ogarniając je swym płomieniem. Piewcą urody i dziejów bursztynu w starożytnym Rzymie był Pliniusz Starszy, czyli Gaius Plinius Secundus, żyjący w I wieku naszej ery, autor ogromnego dzieła w 37 księgach Historii naturalnej. On właśnie sformułował określenie, iż bursztyn jest wizerunkiem Słońca, i że ma duszę. Także inni starożytni myśliciele i zwykli ludzie fascynowali się bursztynem, uważając je za obraz Słońca niezwyciężonego, czyli Sol Invictus na ziemi i cała mistyka wiary w życiodajne Słońce skupiła się w okruchach słonecznego kamienia, zwanego od czasów starożytnych „złotem Północy”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>