Czerwone korale

Egzotyczne kwiaty haremowe nie żyły zbyt długo w kozackich chatach – nie potrafiły pracować w polu, spać na zgrzebnych płótnach, kryjących słomiane posłanie, czy ubierać się w szorstkie wełny.

Cieniutkie jedwabne nitki nizanych pereł okalających szyje haremowych rusałek pękały przy pierwszych miłosnych zapasach z krzepkimi hajdukami. Opłakiwały swą dolę gładkoskóre dziewczyny. Na pociechę dostawały od swych zdobywców czerwone korale, wyciągnięte z łupów. Głównymi adresatkami zdobycznych korali były oczywiście jednak dziewczyny kozackie, oczekujące na swych chłopców wracających z niebezpiecznych wypraw. Wspominają o tych oczekiwaniach stare kozackie pieśni. Stały się one także częścią śpiewanego w domach polskich repertuaru – jak choćby ballada o koralach, które Kozak miał przywieźć z wojny z Tatarami swej ukochanej Hannie.

Przybyszki czuły się jednak obco, a tylko niewielu spośród uwięzionych branek przyszło szczęśliwie urodzić krzepkich Melecho- wów o podturczonej urodzie. Szybko bladły czerwone korale na ich białych szyjach, zwiastując ciężkie choroby z wycieńczenia lub tęsknoty za pałacowym życiem haremu.

Niebawem wynoszono na mogiłki trumnę branki kozackiej, a jej korale dziedziczyła inna dziewczyna. Nową właścicielkę straszyły w samotne noce płaczące zjawy, błąkające się po stepie – nie znały biedactwa ani ukojenia ani ciszy wiecznej.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>