Historia bursztynowej komnaty cz. II

Naloty na Królewiec stawały się coraz częstsze i groźniejsze. Królewieckim specjalistom od bursztynu trudno było się rozstać z bursztynowym cackiem. Kustosz jeszcze w kwietniu 1945 r. nie składał bursztynu do skrzyń przeznaczonych na ten skarb. Potwierdzają to świadkowie, którzy oglądali zabytek w Królewcu.

Potem pewnej nocy dość gwałtownie zapakowano skarb bursztynowy w skrzynie i… odtąd niczego pewnego nie dało się ustalić. Podobno konwój ciężarówek nie zdążył wyjechać, bo nastąpiło bombardowanie i wszystko spaliło się jeszcze w piwnicy. Inna wersja mówi, że załadowano ciężarówki i że udały się one w nieznanym kierunku. Stąd poszukiwano skrzyń w różnych miejscach w Polsce, Czechosłowacji, i Niemczech. Jak dotychczas – bez skutku.

Legendy dopełniła nagła śmierć kustosza wraz z małżonką oraz paru innych osób. pośrednio związanych z zabytkiem. Jest i taka wersja, która każe poszukiwać Bursztynowej Komnaty aż w Stanach Zjednoczonych.

Gauleiter Koch, przebywający aż do swej śmierci w polskim więzieniu, nie zdradza! tajemnicy, bo też prawdopodobnie dalsze losy zabytku wymknęły mu się z rąk – w chwili, gdy ów prawdziwy lub domniemany konwój ruszył w świat. Sprawa komnaty wciąż żyje i dotychczas każda publikacja na jej temat wywołuje listy świadków wydarzeń oraz przypuszczenia różdżkarzy oraz innych wróżów.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>