Korale noszone przez kobiety

W Krakowskim Muzeum Narodowym jest sporo obrazów Stanisława Wyspiańskiego, ale jeden szczególnie przyciąga uwagę zwiedzających – to namalowany w 1904 roku autoportret artysty z żoną: ascetyczny szczupły człowiek w baranim serdaku włożonym na białą koszulę i ona – hoża baba wiejska w bajecznie kolorowym stroju – katance i chuście kobiet zamężnych, ozdobiona trzema sznurami grubych, czerwonych korali. Teodora Teofila Pytkówna – chłopka ze wsi Żabno pod Tarnowem – służąca krakowska stała się najpierw towarzyszką życia, a potem ślubną małżonką secesyjnego geniusza. Chory nieuleczalnie wizjoner i samotnik zdawał się czerpać siły witalne z tego niedobranego związku.

Na portretach żony przedstawionej w kolorowych chłopskich strojach malował te wspaniałe czerwone sznury korali. Czy żądała tego sama Teofila, czy też przekornie dawał świadectwo wspaniałego zdrowia swej kobiety – sam czując, że nieodwołalnie zbliża się kres jego własnego życia.

Jak powszechnie wiadomo, korale noszone przez kobiety cieszące się pełnią zdrowia mają piękny żywy kolor i są niejako świadectwem wspaniałej żywotności swej właścicielki. Teosia Wyspiańska nie należała do istot skomplikowanych i choć budziła grozę wśród dam krakowskiej elity – była kobietą najczęściej portretowaną przez wielkiego artystę.

Ale nie tylko Wyspiański malował hoże dziewuchy w czerwonych koralach, Jacek Malczewski przedstawił Muzę, towarzyszącą Adamowi Asnykowi w postaci dziewoi w ludowym stroju z nieodłącznymi sznurami korali. Czyżby miała być to złośliwostka pod adresem zasłużonego pisarza i neurastenika? Żartobliwy wyrzut wobec sensata, jakimi bywają zwykle poeci w średnim wieku?

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>