Koralowe naszyjniki i pierścionki

Koralowe naszyjniki i pierścionki mieszczańską modą dawano w prezencie młodym krewniaczkom. Takie też upominki dawała królowa Wiktoria – ucieleśnienie mieszczańskości na brytyjskim tronie. Oszczędna mieszczka nie rozpieszczała licznej rodziny zbyt kosztownymi darami. Ponadto mocno dojrzałe damy uważały, iż lśniące drogocenne klejnoty winny zdobić ich uszy i biust, a młodzież może poczekać na blichtr wielkiego świata, marzenie o prawdziwych klejnotach miało skłonić młode panny do ślubu z bogatymi i leciwymi epuzerami, których było stać na fundowanie małżonkom kosztownych dzieł sztuki jubilerskiej.

Tak szlachetne korale powoli detronizowano do roli klejnotu panieńskiego, mieszczańskiego, a nawet chłopskiego. Wyciągane z dworskich skarbczyków stare sznury korali bywały podarunkiem jurnego panicza za noce spędzone z hożą Andzią czy Paraską.

Osobne miejsce w dziejach kultury miłosnej miały czerwone korale góralek. Wiele z nich pochodziło przecież ze zdobyczy zbójników, wyprawiających się na przełęcze po sepety kupców oraz kufry podróżujących dobrze urodzonych wytworniś.

Korale stały się w związku z tym częścią stroju nie tylko kobiecego, ale i męskiego. Osadzano je w srebrnych rzeźbionych spinkach do koszul. Najpiękniejsze spinki, noszone przez miejskie elegantki jako brosze, rzeźbi! stary Bigos Krzeptowski, jeszcze ćwierć wieku temu w Zakopanem. Żądał jedynie, by mu dostarczyć jako surowca przedwojennych 10-złotówek srebrnych. Trzeba było wedrzeć się w łaski albo Bigosa albo „Kapuchy” Krzeptowskiej, by przyjęli zamówienie na takie srebrne cudo, pełne tajemniczych mocy i symboli, zdobne drobnymi koralikami na wisiorkach, okalających niczym płomyki centralną część zapinki.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>