Perły po zmarłej królowrej Barbarze

Dym stosów florenckich po śmierci w płomieniach samego Savonaroli szybko się rozwiał i znów włoskie damy pyszniły się swymi naszyjnikami perłowymi – tak pięknie lśniącymi na nieskazitelnych dekoltach.

W XVl-wiecznej Polsce najbardziej sławną miłośniczką pereł była urodziwa Barbara z Radziwiłłów, wdowa po wojewodzie trockim Gasztołdzie. Olśniewającą karnację blondynki wspaniale podkreślały bicze pereł o lekko różowawym blasku. Zakochany Zygmunt August kupował pięknej pani – potem już swojej małżonce – kolejne sznury, które utrwalił nieznany malarz portretując Barbarę w stroju koronacyjnym.

Podobno perły po zmarłej królowrej Barbarze zakupił dwór angielski, jako że i kolejne władczynie Anglii należały także do znanych w Europie miłośniczek pereł. Świadczyć mogą o ich pasji portrety. Elżbieta I wręcz domagała się od swych piratów, by pamiętali o należnym jej perłowym haraczu, a jej poprzedniczka i przyrodnia siostra królowa Maria Tudor stała się posiadaczką słynnej w Europie perły, mającej stać się podarunkiem miłości.

Obie królowe odziedziczyły chyba te upodobania po ojcu – Henryku VIII, znanym z posiadania 6 żon, znacznej liczby kochanek oraz z konfiskaty skarbów kościoła katolickiego. Część klasztornych klejnotów1 miała ozdobić samego władcę oraz nader liczne piękności dworskie adorowane przez króla, niezbyt już młodego, choć nadal pełnego męskiego wigoru. Podobno męskie siły witalne wydatnie wspomagały spożywane medykamenty z pereł, w które osobliwie wierzono w XVI i XVII wieku. Także „Anna tysiąca dni”, czyli Anna Bołeyn, wierzyła w perłowe lekarstwa, ponieważ chciała urodzić syna.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>