Piropy – kontynuacja

W okresie rozkwitu mody na granat bohemski w Europie przy wydobywaniu, szlifowaniu i oprawie pracowało ponad 10 tysięcy ludzi. Ale moda na kamienie jest tak samo kapryśna i zmienna, jak każda inna. Minęła i na bohemskie cacka. Przemysł jubilerski i liczne warsztaty chałupnicze trudniące się obróbką granatu zaczęły podupadać. Na domiar złego zaczęły się też wyczerpywać zasoby bohemskiego granatu, a zapotrzebowanie na biżuterię wśród bogacących się warstw średnich było duże. Wykorzystali to sprytni Wenecjanie wprowadzając do handlu sztuczne perły i klejnoty ze specjalnej masy szklanej, doskonale imitującej drogie kamienie. Tradycje w wyrobie szkieł mieli wielowiekowe, szlifowali też przepięknie swoje szkiełka, więc w krótkim czasie zagrozili rzemieślnikom na rynkach europejskich,

I wtedy Czesi – bracia Fiszerowie – wynaleźli też znakomite szkło, przypominające swym blaskiem drogie kamienie. Działo się to w Turnowie i stamtąd zaczęły płynąć w świat sztuczne klejnoty. Tajemnica owej masy szklarskiej była pilnie strzeżona, ale nawet największa tajemnica po pewnym czasie przestaje nią być. Dotarły więc wiadomości o niej do innego ośrodka rzemiosła szklarskiego w Jabloricu nad Nysą. I tak się narodził, w drugiej połowie XVIII wieku, dzisiejszy Jablonex. O jego produkcji kamieni sztucznych można by napisać oddzielną książkę, tylko że z pewnością wyrobów Jablonexu do kamieni astrologicznych zaliczyć nie można.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>